Kontynuując zwierzakowe pomysły na zabawę/ zajęcia z dziećmi....
Kategoryzacja
Można w ciekawy sposób połączyć 2 elementy Gier "Przód i Tył" oraz "Tempo", w którym mamy karty z przeróżnymi kategoriami. Dzięki temu uczymy dzieci nie tylko podstawowego kategoryzowania, ale również zwracamy uwagę na to, że ZWIERZĘTA to główna, bardzo szeroka grupa, podgrupami są np. latające, pływające, z ogonem itp. poza tym część zwierzaków z tych podkategorii należy do kilku na raz i na dodatek do innych dotyczących miejsca ich zamieszkania np. w lesie, na wsi:
Skąd się bierze?
Po tym wyczerpującym poznawaniu podobieństw i różnic między zwierzakami, można przejść do kwestii pt. skąd się bierze mleko, wełna, miód. Świetna okazja do pokazania dziecku jak pożyteczne są zwierzaki:
Przyczepiamy:
Na Instagramie znalazłam cudne pomysły na wykorzystanie klamerek i ćwiczenie motoryki małej, przyczepiamy odpowiednie miejsca, pasującą ilość, kolor klamerek dla; raka, ryby, biedronki, pająka (nie doczekał się jeszcze wszystkich nóżek), słonka oraz twarzy.
Modyfikacja:
Jeśli chcemy nieco utrudnić dziecku zadanie można:
Pierwsza opcja: poprosić o podczepianie ich również nie wiodącą ręką, tak więc leworęczni pomęczą się trochę prawą a praworęczni lewą. Sama ostatnio częściej używam swojej ręki niewiodącej, może geny po Babci zaczynają się uaktywniać? ;)
Druga opcja to przyczepianie dwoma rączkami na raz.
Dziękuję wszystkim, którzy zamieszczają takie inspirujące wspaniałości na swoich profilach!
Wycięłam z kartoników kółeczka, pomalowałam, narysowałam buzie, nakleiłam ruchome oczka, czasami dodałam noski z pianki i gotowe! Zwierzaki, i nie tylko jak malowane!
Dotykowo!
Jeśli chodzi o resztę moich sensorycznych zwierzaków to wyglądają one tak:
"Co słychać na farmie":
Jednak z moich ulubionych gier, mimo że na początku miałam obawy jak poradzą sobie z nią młodsze dzieci, jeszcze tak sprawnie nie liczące jak zawsze moi spryciarze pokazali, że dają radę!
Zasady, to proste
Rzucamy kostką i szukamy na karcie zwierzątka, które pojawia się na niej określoną ilością oczek. Gdy znajdziemy naśladujemy jego odgłos lub podajemy nazwę. Karty są dwustronne!
Polecam do ćwiczenia również sprytu, wystarczy czasami rzucić podpowiedź pod tytułem hm które zwierzaki się najbardziej wyróżniają, albo których mniej więcej jest najwięcej i już same wiedzą co mają robić ;)
Modyfikacje:
Pierwszy sposób: jeśli gramy z dziećmi, które nie mówią, w związku z zaburzeniem mowy lub silnym lękiem, możemy zaproponować pokazywanie zwierzaka, potem wspólne liczenie i sprawdzenie odpowiedzi.
Drugi sposób: dodać można również dzwonek, aby było wiadomo kto jako pierwszy zauważył odpowiednią ilość
Kategoryzacja
Można w ciekawy sposób połączyć 2 elementy Gier "Przód i Tył" oraz "Tempo", w którym mamy karty z przeróżnymi kategoriami. Dzięki temu uczymy dzieci nie tylko podstawowego kategoryzowania, ale również zwracamy uwagę na to, że ZWIERZĘTA to główna, bardzo szeroka grupa, podgrupami są np. latające, pływające, z ogonem itp. poza tym część zwierzaków z tych podkategorii należy do kilku na raz i na dodatek do innych dotyczących miejsca ich zamieszkania np. w lesie, na wsi:

Skąd się bierze?
Po tym wyczerpującym poznawaniu podobieństw i różnic między zwierzakami, można przejść do kwestii pt. skąd się bierze mleko, wełna, miód. Świetna okazja do pokazania dziecku jak pożyteczne są zwierzaki:
Przyczepiamy:
Na Instagramie znalazłam cudne pomysły na wykorzystanie klamerek i ćwiczenie motoryki małej, przyczepiamy odpowiednie miejsca, pasującą ilość, kolor klamerek dla; raka, ryby, biedronki, pająka (nie doczekał się jeszcze wszystkich nóżek), słonka oraz twarzy.
Modyfikacja:
Jeśli chcemy nieco utrudnić dziecku zadanie można:
Pierwsza opcja: poprosić o podczepianie ich również nie wiodącą ręką, tak więc leworęczni pomęczą się trochę prawą a praworęczni lewą. Sama ostatnio częściej używam swojej ręki niewiodącej, może geny po Babci zaczynają się uaktywniać? ;)
Druga opcja to przyczepianie dwoma rączkami na raz.
Dziękuję wszystkim, którzy zamieszczają takie inspirujące wspaniałości na swoich profilach!
Wycięłam z kartoników kółeczka, pomalowałam, narysowałam buzie, nakleiłam ruchome oczka, czasami dodałam noski z pianki i gotowe! Zwierzaki, i nie tylko jak malowane!
Dotykowo!
Jeśli chodzi o resztę moich sensorycznych zwierzaków to wyglądają one tak:
"Co słychać na farmie":
Jednak z moich ulubionych gier, mimo że na początku miałam obawy jak poradzą sobie z nią młodsze dzieci, jeszcze tak sprawnie nie liczące jak zawsze moi spryciarze pokazali, że dają radę!
Zasady, to proste
Rzucamy kostką i szukamy na karcie zwierzątka, które pojawia się na niej określoną ilością oczek. Gdy znajdziemy naśladujemy jego odgłos lub podajemy nazwę. Karty są dwustronne!
Polecam do ćwiczenia również sprytu, wystarczy czasami rzucić podpowiedź pod tytułem hm które zwierzaki się najbardziej wyróżniają, albo których mniej więcej jest najwięcej i już same wiedzą co mają robić ;)
Modyfikacje:
Pierwszy sposób: jeśli gramy z dziećmi, które nie mówią, w związku z zaburzeniem mowy lub silnym lękiem, możemy zaproponować pokazywanie zwierzaka, potem wspólne liczenie i sprawdzenie odpowiedzi.
Drugi sposób: dodać można również dzwonek, aby było wiadomo kto jako pierwszy zauważył odpowiednią ilość




Komentarze
Prześlij komentarz