Przejdź do głównej zawartości

"Nie zakładaj niczego, spodziewaj się wszystkiego"

Kto zna lepiej Twoje dziecko niż Ty sam? Zapewne nikt ALE dzieci jak to dzieci potrafią nas zaskoczyć.

Jest kilka grup rodziców: jedni tłumaczą swoje dziecko, inni mówią, że sobie z nim nie radzą i oczekują recepty na swoje zmartwienia, inni bronią się przez atak, jest jeszcze ostatnia grupa, która nie tylko wysłuchuje drugiej strony, ale również próbuje zastosować proponowane rozwiązania.
Nie zakładaj niczego, spodziewaj się wszystkiego
Maciej Benewicz
Często w swojej pracy możemy usłyszeć, ale my znamy swoje dziecko, my wiedzielibyśmy gdyby było coś nie tak, my zawsze go/ją pytamy o wszystko. Nie wątpię, naprawdę ALE nie możemy zapominać, że dzieci świetnie nas wyczuwają, wiedzą i potrafią ukryć swoje smutki, gdy nie chcą nas martwić bo mamusia ostatnio ma więcej pracy i stresu, a tata gorzej się czuje. Nie można również zapomnieć, że dzieci inaczej zachowują się w domu, inaczej na podwórku a jeszcze inaczej w szkole czy przedszkolu.
Jak kiedyś podsumował to jeden tata mojego ucznia: "Jak tak rozmawiamy to mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych osobach, jakbym kompletnie nie znał swojego syna"

Perspektywa zależy od punktu siedzenia

Warto ją czasem zmienić, i nie odnoszę się tylko do rodziców, ale i specjalistów pracujących z dziećmi. Osobiście lubię rozmawiać z rodzicami o ich dzieciach, dowiadywać się jak to wygląda w domu, jak oni widzą swoje dzieci. Najbardziej uderza mnie i zastanawia gdy dziecko mówi, że jego całym światem jest komputer, gry, wirtualna rzeczywistość, a gdy zaczynam zgłębiać temat czy z samym dzieckiem czy z bliskimi okazuje się, że dziecko ma dużo obowiązków, że czasami wydaje mu się, że siedzi przed ekranem niż to ma rzeczywiście miejsce. Obie strony powinny być wtedy uspokojone a u mnie zaświeca się czerwona lampka, dlaczego dziecko pokazuje siebie z innej strony? Czy to "tylko" potrzeba zwrócenia na siebie uwagi czy już określenie siebie wyłącznie przez pryzmat wirtualności? Gdzie pokazuje maskę, a gdzie czuje się na tyle bezpiecznie, że nie musi jej zakładać?
Wolę przesadnie zareagować na niepokojące mnie nawet małe sygnały, niż potem żałować, nigdy nie zakładam, że mam rację, to może prowadzić tylko i wyłącznie do tego, że wszystkie informacje zacznę dopasowywać do swojego schematu, wszystko idealnie zaczyna pasować. Nie warto jednak za szybko założyć, nic się nie dzieje idźmy dalej, bo jeśli okaże się, że jednak COŚ było na rzeczy lub dopiero się zaczynało już nikt nie odda nam straconego czasu i możliwości na reakcje i pomoc.

Po co ryzykować i wmawiać sobie, że dziecko przecież by nam powiedziało, pokazało? Sami dorośli przyznają, że łatwiej im rozmawiać z osobami obcymi niż z bliskimi, pamiętajmy nie tylko my chronimy dzieci, ale często i one chronią nas!

Dlatego właśnie pracując z dziećmi i ich rodzicami często mam wrażenie, że ta praca nie różni się niczym od pracy detektywa, szukamy poszlak, które naprowadzą nas na źródło problemu, a potem szukamy rozwiązań, szytych na miarę niczym krawcowe :)